Rozsmakowani we frazie pełnej radości!

Czwarty dzień XII Letniego Festiwalu im. J. Waldorffa upłynął pod znakiem Wolfganga Amadeusa Mozarta. Środowy koncert przyniósł uspokojenie po energetycznym występie z poprzedniego dnia. Można było oddać się kontemplacji, wsłuchując się w kojące dźwięki mozartowskich kompozycji w wykonaniu muzyków Warsaw Harmony, którzy grali na instrumentach z epoki.

Ich specyficzne brzmienie przybliżało nas jeszcze bardziej do czasów osiemnastego wieku, gdzie mniej więcej od połowy stulecia na dworach tworzono zespoły dęte w kilkunastoosobowych składach, tzw. Harmonien. Stanowiły one oprawę muzyczną bankietów i uroczystości plenerowych. Było to rozwiązanie bardzo popularne, bo tańsze niż zatrudnianie rozbudowanych orkiestr. Poza tym zespoły takie były bardziej mobilne, co również nie pozostawało bez znaczenia.

Grupy prezentowały znane utwory, przeboje tamtych czasów. Wykonywano więc zaaranżowane na zespół instrumentów dętych opery, symfonie lub fragmenty tych dzieł. Muzycy reagowali natychmiast na bieżące trendy, śledzili nowości, wprowadzając do swojego repertuaru najbardziej popularne kompozycje. Byli dzięki temu na bieżąco z repertuarem prezentowanym w teatrach i na salach koncertowych. Powstawała również muzyka pisana specjalnie dla tego typu grup, czego przykładem jest wspaniała Serenada B-dur W.A. Mozarta Gran Partita, którą mieliśmy możliwość usłyszeć w środowy wieczór.

Prace nad Gran Partita Mozart rozpoczął w 1781 roku, zakończył je dopiero w końcu 1784 lub na początku 1785 roku. Cykl składa się z siedmiu części. Serenada jako gatunek ewoluowała za sprawą Mozarta właśnie. Początkowo był to lekki w charakterze utwór, kompozytor nadał jej jednak bogatą brzmieniowo i wyrazowo formę imitującą muzykę symfoniczną, co dawało o sobie znać szczególnie we fragmentach tutti, granych przez cały skład.

Mozart wyeksponował charakterystyczne brzmienie poszczególnych instrumentów, które przekazują sobie kolejne motywy, prezentując swoją niezwykłą barwę. Kunszt najwyższej postaci, melodyjność, piękne harmonie, taneczny krok menuetów i niezwykłe momenty zamyślenia, liryki w najczystszym wydaniu, sprawiają, że utwór wszedł do kanonu dzieł, bez których nie wyobrażamy sobie już historii muzyki.

Szczególnie trzecia część, Adagio, chwyta za serce. Geniusz Mozarta wychodzi tu daleko poza swoją ludzką naturę, łącząc niebo i ziemię… Nawiązał do tej części m.in. Peter Shaffer w dramacie Amadeus.  Pisał w nim: „Na kartach partytury nic nie wskazywało na geniusz… Tylko puls – fagoty i basethorny, trochę jak zardzewiała, fałszująca pozytywka. Nagle – wysoko nad nim – obój, pojedyncza nuta, wisząca niezmiennie, aż klarnet ją przejął i sam rozsmakował się w frazie pełnej radości!”. Fragment ten wykorzystał Miloš Forman w filmie pod tym samym tytułem. W ten sposób powstała jedna z najpiękniejszych scen w światowej kinematografii.

Zespół Warsaw Harmony pod kierownictwem Marka Niewiedziała tworzy trzynastu wybitnych muzyków, którzy występują z zespołami muzyki dawnej w całej Europie. Kształcili się pod okiem największych mistrzów światowej instrumentalistyki, są laureatami licznych konkursów. Grywali pod batutą największych dyrygentów, w tym m.in. Marca Minkowskiego. W środę zaprezentowali Gran Partitę i fragmenty Wesela Figara – arie Non piu andrai, farfallone amoroso, Ecco la marcia… andiamo i Se vuol ballare Signor Contino. Muzycy dzięki wyjątkowemu brzmieniu historycznych instrumentów poprowadzili nas płynnie w czasy Mozarta, przedstawiając utwory kompozytora w formie najbliższej oryginałowi.

Interpretacje Warsaw Harmony, wyważone, stonowane i niezwykle eleganckie, bardzo przypadły do gustu radziejowickiej publiczności. Nagrodziła ona muzyków gromkimi brawami, nie obeszło się bez bisu.

Wieczór był ciepły, ziemia oddawała jeszcze resztki energii zebranej podczas upalnego dnia. W parku unosiły się zapachy roślin, było gęsto od słodko-korzennych woni mieszających się ze sobą. Gdy wracałam po koncercie alejkami do swojego pokoju usłyszałam, że ktoś w oddali gwiżdże fragment jednej z arii z Wesela Figara. Spojrzałam za ogrodzenie parku – na drodze stał sznur samochodów próbujących wyjechać na główną trasę. Korek! Korek za sprawą Mozarta i orkiestry grającej na historycznych instrumentach! Jakie to budujące!… Takie momenty jak ten uświadamiają, jak ważną pracę wykonuje radziejowicki dom pracy twórczej. Jak bardzo potrzebny jest ten Festiwal i jak bardzo ludzie spragnieni są kultury na najwyższym poziomie.

Wcześniej w Nowym Domu Sztuki odbył się koncert kameralny, z udziałem Ewy Leszczyńskiej (sopran, fortepian), Piotra Thieu-Quang (klarnet), Marii Leszczyńskiej (wiolonczela) i Pawła Popko (fortepian). Muzycy zagrali Trio B-dur op. 11 L. van Beethovena, Der Hirt auf dem Felsen Franciszka Schuberta, pieśni Stanisława Moniuszki na głos i wiolonczelę oraz Poloneza z opery Hrabina Moniuszki. Nie zabrakło też Fryderyka Chopina – publiczność miała okazję wysłuchać Życzenia i Mazurka op. 33 nr 2 Aime-moi. Wykonano również utwory Vincenzo Belliniego – recytatyw i arię Julii Eccomi… Oh, quante volte z opery Montecchi e Capuletti oraz Arię-Polonez Son vergin vezzosa z opery Purytanie.  

Ewa Leszczyńska, która ukończyła studia pianistyczne i wokalne, tego dnia zasiadła również przed klawiaturą  fortepianu. W partiach na głos i wiolonczelę towarzyszyła jej siostra, Maria. Piękny, dźwięczny sopran Ewy Leszczyńskiej i jej niezwykłe interpretacje oraz towarzystwo znakomitych instrumentalistów zachwyciły publiczność, która długo oklaskiwała muzyków.

Przed nami piąty dzień Festiwalu. W czwartek wieczorem na radziejowickiej scenie wystąpi Orkiestra Kameralna Polskiego Radia Amadeus pod batutą Agnieszki Duczmal. Na skrzypcach zagra Jarosław Żołnierczyk. W programie Concerto-Notturno op. 13 Mikołaj Góreckiego i kwartet smyczkowy nr 12 F-dur op. 96 Amerykański Antonína Dvořáka. Zapraszamy!

 

Monika Borkowska