„Oj, tańcowalibyśwa, ale ciasna izba!”

Utwory Chopina, Komedy i polska muzyka ludowa w mistrzowskim wykonaniu jazzmanów i klasyków zawładnęły w sobotni wieczór radziejowicką sceną. Tego dnia aż kipiało od emocji, a tchnący ludowością „Oberek” wywołał istne trzęsienie ziemi!    

Przedostatni dzień Festiwalu był kolejnym ukłonem w stronę jazzu. Na scenie wystąpiło trio Andrzeja Jagodzińskiego, które poza liderem zespołu, pianistą, tworzą Adam Cegielski (kontrabas) i Czesław „Mały” Bartkowski (perkusja). Do projektu dołączył Henryk Miśkiewicz (saksofon), Agnieszka Wilczyńska (śpiew) i Orkiestra Filharmonii Podkarpackiej im. Artura Malawskiego w Rzeszowie pod dyrekcją Marcina Sompolińskiego.

Jazz w przeszłości traktowany był przez środowisko muzyczne po macoszemu. Było źle widziane, gdy muzyk klasyczny sięgał po repertuar rozrywkowy. Puryści grzmieli, że w ten sposób psuje swój słuch i warsztat. – Jazz musiał czekać długie lata na wstęp do filharmonii. To się jednak zmieniało na naszych oczach – mówił Jerzy Kisielewski, zapowiadając koncert. – Z jazzmanami można swobodnie rozmawiać o Bachu, Beethovenie czy Chopinie, muzycy rozrywkowi często sięgają po klasykę, inspirują się nią – dodał.

Tak jest również w przypadku tria Andrzeja Jagodzińskiego. W 1993 roku zespół nagrał album Chopin, który przyczynił się do wielkiego sukcesu zespołu, wyzwalając lawinę kolejnych jazzowych transkrypcji repertuaru klasycznego wśród innych grup.

Sobotni koncert rozpoczął się od wykonania przez trio preludium e-moll Chopina, w którym pięknie wybrzmiały frazy kontrabasu prezentujące główną melodię utworu. Chwilę później na scenę wkroczyła Agnieszka Wilczyńska z pieśnią „Wiosna” skomponowaną przez Chopina do słów Stefana Witwickiego, oczywiście w jazzowej odsłonie. Pojawiała się w niej piękna wokaliza przywodząca na myśl muzykę filmową.

Im dalej, tym goręcej. Utwór „W olszynie” rozkołysał publiczność. Na scenę wkroczył Henryk Miśkiewicz. Snuł na swoim saksofonie niezwykle piękne frazy melodyczne, wchodząc w dialog z dźwięcznym głosem Agnieszki Wilczyńskiej. Miśkiewicz ma niezwykły dar tworzenia finezyjnych melodii, także w czasie improwizacji. Brzmienie jego saksofonu jest piękne i poruszające. Z wielką lekkością i elegancją przechodził od motywów ludowych do jazzowych, budząc zachwyt słuchaczy. 

Jagodziński z kolei wspaniale zaaranżował partię orkiestrową. Jakże inne było połączenie orkiestry z jazzem od tych, które znamy! Muzycy filharmonii wtopili się w ludowość, poddając się rytmowi i specyficznym akcentom. A fraza „nie, nie, nie”, powtarzająca się w piosence, była przez smyczki wprost wykrzyczana! Orkiestra przekomarzała się momentami z fortepianem. Jakże piękna była to rozmowa, chciałoby się jej słuchać w nieskończoność!

Pieśń „Matulu”, zaczerpnięta z muzyki ludowej, wybrzmiała głębokim smutkiem. „Matulu moja, piękną córę masz. Oj nie wydawaj za byle jakiego! Jej urody żal”. Chwilami przybierała ona formę lamentu, była wyrazem skargi i żalu. Jak gdyby matka dokonała już wyboru, złego wyboru… W utworze partie wokalne wchodziły w dialog z saksofonem. Doskonała to para! Barwa głosu Agnieszki Wilczyńskiej i saksofonu zdają się być bardzo bliskie, pięknie współbrzmią. Muzycy doskonale to wykorzystali.

Pojawił się też utwór „Svantetic” Krzysztofa Komedy. Również tu znakomitą pracę wykonała orkiestra i oczywiście Andrzej Jagodziński, który mistrzowsko rozpisał jej partię. Orkiestra grała główny motyw melodyczny, który z czasem przeradzał się we współczesną muzykę klasyczną. Z przekorą Jagodziński tym razem odwrócił proces. Zazwyczaj aranżował klasykę na jazz, tym razem kultowemu utworowi jazzowemu nadał klasycznego sznytu. Brzmiało to doskonale!

Niezwykle wzruszający był utwór „Krywań” wywodzący się z folkloru góralskiego, pełen tęsknoty i zamyślenia. Zagrano także preludium c-moll Chopina i etiudę E-dur. Natomiast prawdziwą eksplozję emocji wywołał „Oberek”. Skoczna melodia najszybszego z ludowych tańców poruszyła publicznością. Ludowe przygrywki saksofonu płynnie przechodzące w jazzowe frazy, charakterystyczne dla oberka akcenty, perkusja ze specyficznym pulsem i szalone tempo wprowadziły widownię w stan ekstazy!

To niezwykłe muzyczne spotkanie zapadnie głęboko w sercu. Talent i wrażliwość muzyków została doceniona przez publiczność. Oklaskom nie było końca, domagano się bisów. Na pożegnanie Jagodziński wykonał solo wspaniały nokturn f-moll Chopina, oczywiście w jazzowej odsłonie.

Wcześniej w Nowym Domu Sztuki odbył się jeszcze jeden koncert, zrealizowany we współpracy z Akademią Operową Teatru Wielkiego – Opery Narodowej. Wystąpiło w nim czterech młodych, ale dojrzałych i niezwykle wrażliwych śpiewaków – Justyna Kopeć (sopran), Zuzanna Nalewajek (mezzosopran), Katarzyna Szymkowiak (mezzosopran) oraz Paweł Horodyński (bas). Towarzyszyli im pianiści – Natalia Pawlaszek i Alina Shevchenko. Zaprezentowano pieśni kompozytorów polskich, od Stanisława Moniuszki i Fryderyka Chopina po Władysława Żeleńskiego, Pawła Łukaszewskiego i Witolda Lutosławskiego.

W niedzielę wielki finał! Polska Orkiestra Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa pod dyrekcją Marka Wroniszewskiego wykona utwory L. van Beeethovena – III koncert fortepianowy c-moll op. 37 oraz VII Symfonię A-dur op. 92. Przy fortepianie zasiądzie Rozalia Kierc. Serdecznie zapraszamy na ostatni festiwalowy wieczór!

Monika Borkowska