Kobieca moc zawładnęła sceną

Potrójny bis i długie, bardzo długie owacje na stojąco – tak zakończył się koncert Orkiestry Kameralnej Polskiego Radia Amadeus pod kierownictwem maestry Agnieszki Duczmal. Muzycy graliby zapewne pół nocy, gdyby kierowali się reakcją publiczności. Na scenie było energetycznie, czasem niezwykle poważnie, czasem lekko a nawet żartobliwie.  

Zagrano Concerto-Notturno op. 13 na skrzypce i orkiestrę Mikołaja Góreckiego, Sonatę cis-moll op. 27 nr 2 Księżycową Ludwiga van Beethovena i Kwartet smyczkowy nr 12 F-dur op. 96 Amerykański Antonína Dvořáka.  

– Agnieszka Duczmal od dziecka wiedziała, że będzie dyrygentką. Trudno o inną decyzję, kiedy ma się ojca dyrygenta – mówił Jerzy Kisielewski, zapowiadając koncert. Rodzice w żaden sposób nie chcieli wpływać na decyzję córki. Uznali, że nie będą wybierać jej ani zawodu, ani męża, bo to wybory na całe życie. I w ten sposób Agnieszka Duczmal zaczęła przecierać kobietom szlak do pulpitu dyrygenckiego. Co ciekawe, córka maestry – Anna Duczmal-Mróz – poszła w jej ślady. Grała na skrzypcach, ale ostatecznie zamieniła smyczek na batutę i teraz jest drugim dyrygentem Amadeusa.

Agnieszka Duczmal wygrywała konkursy, dostawała liczne nagrody. Międzynarodowe Centrum Kultury Saint Vincent w Rzymie przyznało jej tytuł „Kobieta Świata” za wybitne osiągnięcia w dziedzinie kultury. Dyrygowała najlepszymi orkiestrami. Swoją własną założyła już w trakcie studiów, w 1968 roku i prowadzi ją do dziś. Zespół koncertuje na całym świecie, współpracując ze znakomitymi solistami. Kisielewski zwracał uwagę na niezwykłe zgranie orkiestry i panującą w niej rodzinną atmosferę. Już wkrótce mieli się o tym przekonać wszyscy słuchacze.

Muzyczne spotkanie rozpoczęło się od kompozycji Mikołaja Piotra Góreckiego (syna Henryka Mikołaja Góreckiego). Partię solową skrzypiec zagrał Jarosław Żołnierczyk, koncertmistrz Orkiestry realizujący się też jako solista i pedagog. Concerto-Notturno zbudowane jest z trzech części o odwróconej kolejności – Lento, Allegro i Molto lento, które następują po sobie bez przerw. Śpiewny, liryczny temat skrzypiec w części pierwszej prowadzony jest na tle długich dźwięków orkiestry, dzięki czemu muzyka ma tu niezwykle wolny, statyczny przebieg. W Allegro utwór nabiera dynamiki – pojawiają się tu szybkie tempa, rytm synkopowany, żywiołowość, a w finale powraca nostalgia i liryka.

Kolejnym punktem programu była Sonata Księżycowa Beethovena w opracowaniu na orkiestrę smyczkową. Ogromne emocje wywołała zwłaszcza brawurowo wykonana, dynamiczna i żywiołowa  część trzecia. Piękne, głębokie basy, fantastyczne tutti, pobrzmiewający w tle jakby tętent galopujących koni, a może skołatanego od uczuć serca… I to wrażenie, jakby cały zespół był jednością, mówił jednym głosem, z pełnym zrozumieniem i tą samą intencją. Jeszcze nie wybrzmiał finalny akord, gdy publiczność zerwała się z krzeseł, krzycząc i nagradzając wykonawców gromkimi brawami, wyzwalając z siebie całą energię, jaka spłynęła na nią ze sceny.

Po przerwie zaprezentowano Kwartet Amerykański Dworaka. Czeski kompozytor to jedna z kluczowych postaci światowej sceny muzycznej. Co ciekawe – był synem rzeźnika i oberżysty! Początkowo pobierał lekcje u miejscowego kantora i organisty, jako szesnastolatek rozpoczął naukę w Praskiej Szkole Organowej. Gdy był już znany za sprawą swoich kompozycji, został zaproszony do Stanów Zjednoczonych, gdzie zaproponowano mu posadę dyrektora Narodowego Konserwatorium Muzycznego. Początkowo wzbraniał się, nie był gotowy na daleką podróż w obce strony. W końcu jednak uległ namowom i ostatecznie spędził tam trzy lata.

Amerykański zgiełk i pośpiech w pierwszej chwili go oszołomił, potęgując tęsknotę za krajem, ale z czasem kompozytor zaczął czerpać z tamtejszej kultury, inspirował się nią, odkrywał muzykę Indian i Afroamerykanów. Wpływy te widać w skomponowanych w tym czasie utworach, w tym we wspaniałej IX Symfonii e-moll „Z Nowego Świata”, a  także m.in. w kwartecie Amerykańskim napisanym w trakcie jednej z wycieczek, w stanie Iowa.

Utwór, którego mieliśmy okazję wysłuchać podczas czwartkowego koncertu, został napisany zaledwie w kilkanaście dni. „Bogu dzięki, jestem zadowolony. Poszło szybko” – skomentował jego powstanie sam Dworak. W trzeciej części kompozytor wprowadził motyw śpiewającego ptaka. Dojmujący świergot towarzyszył mu przez cały czas pracy nad dziełem, postanowił więc uwiecznić te dźwięki w swojej kompozycji. Ale ptasie trele są tu tylko dodatkiem. Tak naprawdę wybrzmiewa tu bogactwo melodii i harmonii inspirowanych miejscową kulturą, choć nie brakuje również słowiańskich nut.

Oszołomiona koncertem publiczność nie chciała wypuścić orkiestry ze sceny. Artyści dali się namówić na trzy bisy. Zagrali m.in. finał uwertury do opery G. Rossiniego Wilhelm Tell i preludium e-moll Chopina.

W piątek szósty już koncert. Tym razem czeka nas kontemplacyjne spotkanie z J.S. Bachem i mistrzem viola da gamba Paolo Pandolfo, który pojawi się na scenie sam. Zagra trzy suity: G-dur, c-moll i Es-dur. Taki minimalizm może być doskonałą okazją do wyprawy w głąb siebie. Z całą pewnością czeka nas magiczny wieczór. Zapraszamy!

Monika Borkowska