Dzień drugi – lirycznie i sentymentalnie

Drugi dzień XII Letniego Festiwalu im. Jerzego Waldorffa w Radziejowicach za nami! Piotr Baron Quintet oczarował publiczność utworami Zbigniewa Wodeckiego w jazzowej aranżacji. Ze sceny popłynęły dźwięki najpiękniejszych piosenek artysty – „Opowiadaj mi tak”, „Lubię wracać tam, gdzie byłem”, „Zacznij od Bacha”, „Izolda”, „Panny mego dziadka” i „Z tobą chcę oglądać świat”.

To kolejny koncert grupy z tym repertuarem w Radziejowicach. Poprzedni odbył się w lutym 2020 roku. Nie wszyscy jednak mieli szansę wziąć w nim udział – chętnych było zbyt wielu. Padła wówczas obietnica, że wydarzenie będzie w przyszłości powtórzone. Słowa dotrzymano.

Zbigniew Wodecki stworzył wiele przebojów, które przebiły się do powszechnej świadomości. Kojarzony jest z popkulturą, ale przecież jego muzyczne korzenie wywodziły się z klasyki. Pochodził z muzycznej rodziny. Jego ojciec był trębaczem a matka – sopranistką. Starsza siostra była wiolonczelistką i solistką operetki krakowskiej. Muzyczna edukacja była pisana również jemu – grał na skrzypcach i trąbce. Występował z zespołem Anawa, a później z Ewą Demarczyk. W międzyczasie grywał w orkiestrach. Na początku lat 70. Rozpoczął solową karierę, zdobywając kolejne nagrody.

Z utworów artysty przebija elegancja i kunszt. Jest w nich niezwykła wrażliwość, zamyślenie, poezja i solidny warsztat muzyczny. Wszystko to sprawia, że twórczość Wodeckiego jest jedyna w swoim rodzaju. – Miał zdolność zjednywania sobie ludzi, uważność na drugiego człowieka – wspominał artystę Piotr Baron. Do tego pięknie opowiadał o Bachu, był w stanie uświadomić laikowi, na czym polega geniusz bachowskich fug. Był powszechnie lubiany i ceniony.

Utwory Wodeckiego w poniedziałkowy wieczór wykonali mistrzowie polskiego jazzu – Piotr Baron (saksofon), Łukasz Żyta (perkusja), Maciej Adamczak (kontrabas), Michał Tokaj (fortepian) i Robert Majewski (trąbka, flugelhorn). Kompozycje pochodzą z płyty „Wodecki jazz” nagranej w 2018 roku, a wydanej rok później. Piotr Baron tuż przed występem mówił, że artyści planowali nagrać płytę wspólnie, jednak śmierć Wodeckiego w 2017 roku przekreśliła te plany.

Jazzowe interpretacje kwintetu wyeksponowały niezwykłą melodykę piosenek Wodeckiego. Znane wszystkim barwne frazy „wyśpiewywane” metalicznym, ale ciepłym brzmieniem trąbki i saksofonu, przekazywane dalej fortepianowi i kontrabasowi, stanowiły zręby utworów. Pomiędzy nimi przeplatały się finezyjne improwizacje poszczególnych muzyków i energetyczne momenty, gdy zespół z całą mocą i uczuciem wykonywał partie wspólne.

Publiczność żywo reagowała na popisy muzyków, nagradzając ich gromkimi brawami. Gorąca atmosfera udzieliła się wszystkim. – Dawno, od lat, nie zdarzyło mi się grać dla tak właściwie wrażliwej publiczności – mówił Piotr Baron ze sceny. Na bis artyści wykonali dynamiczny utwór „Blues plus” zmarłego niedawno Wojciecha Karolaka, wybitnego muzyka jazzowego.

Występ grupy Piotra Barona zamykał drugi dzień festiwalu, ale wcześniej odbył się jeszcze koncert kameralny zrealizowany we współpracy z Narodowym Instytutem Muzyki i Tańca. Karolina Podorska (skrzypce) i Mateusz Słowikowski (fortepian), studenci Akademii Muzycznej we Wrocławiu, zaprezentowali publiczności utwory Mozarta, Beethovena, Maurice Ravela, Henryka i Józefa Wieniawskich, Emila Młynarskiego i Szymona Laksa.

Niezwykle piękne, dojrzałe i poruszające interpretacje poruszyły słuchaczy zgromadzonych w Nowym Domu Sztuki. Szczególnie ciepło odebrana została Suita polska Szymona Laksa i Raverie D-dur op. 6 nr 1 Emila Młynarskiego.

Szymon Laks (1901-1983) był kompozytorem, dyrygentem, pianistą, pisarzem i tłumaczem pochodzenia żydowskiego. W 1942 roku trafił do obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau, gdzie pełnił funkcję dyrygenta obozowej orkiestry. W 1944 roku przewieziono go do obozu w Dachau. Po wojnie powrócił do Paryża. Jego twórczość zaliczana jest do nurtu neoklasycznego. Chętnie sięgał po gatunki i formy epoki baroku i klasycyzmu, tak było również w przypadku Suity polskiej. Pobrzmiewają tu silnie echa polskiego, góralskiego folkloru, z jego charakterystycznymi akcentami i brzmieniem eksponowanym głównie przez skrzypce.

Emil Młynarski (1870-1935) to skrzypek, pedagog, kompozytor, współzałożyciel Filharmonii Warszawskiej. Jego nastrojowe Reverie, czyli Marzenie, wprowadziło słuchaczy w zadumę. Wykonanie duetu było pełne emocji i liryzmu. Muzycy przyznali na koniec, że jest to ich ulubiony utwór.

Wtorek w Radziejowicach upłynie pod znakiem muzyki świata. Na scenie w towarzystwie znakomitych instrumentalistów pojawi się Roby Lakatos, węgierski skrzypek pochodzenia romskiego, wirtuoz poruszający się biegle w rozmaitych stylistykach – od klasyki po jazz i muzykę ludową. To będzie prawdziwe trzęsienie ziemi! Wszystkich gotowych na potężną dawkę energii zapraszamy we wtorkowy wieczór do festiwalowego namiotu.

Monika Borkowska