„Diabelski skrzypek” przekracza granice

Ognisty temperament muzyków występujących podczas wtorkowego koncertu rozpalił radziejowicką scenę do czerwoności! Feeria dźwięków, szalone rytmy, bogate instrumentarium, wszystko to sprawiło, że publiczność od pierwszego utworu dała się ponieść energii płynącej z estrady.

Gwiazdą wieczoru był Roby Lakatos, węgierski skrzypek, w którego żyłach płynie cygańska krew. Dał on popis niezwykłej sprawności, biegłości i muzykalności. Lakatos porusza się we wszystkich gatunkach muzyki, w klasyce, jazzie, folku. Romskie korzenie artysty dają o sobie znać na każdym kroku. Gra na skrzypcach jest dla niego jak oddychanie, jedna z wielu życiowych czynności, które wykonuje się bezwiednie. W okamgnieniu doprowadza do łez, by chwilę później porywać do tańca. Dźwięk jego skrzypiec brzmi tak, jakby miały ludzką duszę. Jest tam wszystko – zawodzenie, radosny śpiew, kłótnia, droczenie się. To, co leży w ludzkiej naturze.

Ale krzywdzące byłoby powiedzieć, że Lakatos był jedynym bohaterem sceny. Towarzyszyli mu wspaniali muzycy – cymbalista Jenő Lisztes, pianista Kálmán Cséki, skrzypaczka Anna Wandtke, kontrabasista Sebastian Wypych (który jest jednocześnie kierownikiem projektu) i akordeonista Paweł Zagańczyk oraz Orkiestra Polskiego Radia w Warszawie pod batutą Radosława Labahua.

Już samo wyjście muzyków było spektakularne. Polscy instrumentaliści wchodzili na scenę szybkim krokiem, nie chcąc kazać na siebie czekać, tymczasem węgierscy goście kroczyli nieśpiesznie, potwierdzając tym samym że celebrujemy wieczór już teraz, w momencie zapowiedzi, od pierwszych chwil gdy na scenie zapaliły się światła. To inne, bardziej południowe podejście do czasu. A może efekt cygańskiej swobody i beztroski, która udzieliła się pozostałym muzykom z grupy Lakatosa.

Publiczność dała się ponieść muzyce już od pierwszych dźwięków. Klaskała w rytm, kołysała się, a nawet śpiewała, gdy w ramach kolejnego bisu zagrano utwór „Szła dzieweczka do laseczka”. Wiele osób stało, by lepiej widzieć, co dzieje się na scenie. A działo się bardzo dużo!

Repertuar był niezwykle szeroki – zagrano m.in. utwory z musicalu Skrzypek na dachu, pojawiła się muzyka z filmu Lista Schindlera, ale również Melodie cygańskie Pablo Sarasate, Tańce rumuńskie Béli Bartóka, Suita bułgarska Wiaczesława Siemonowa i Czardasz Vittorio Montiego. Stylistycznie był to istny patchwork! Folk przeplatał się z jazzem i klasycznymi brzmieniami, muzyka żydowska z arabską i bałkańską, zaplątały się tu nawet przez chwilę rytmy kubańskie, a momentami miało się wrażenie, jakby w tle pobrzmiewało country. Wszyscy muzycy z radością eksplorowali nowe muzyczne przestrzenie. Doskonale sprawdziła się w tych niecodziennych warunkach również orkiestra radiowa prowadzona przez Labahua.

Jeden utwór wart jest odrębnej wzmianki – to Tango tureckie nieznanego kompozytora. Wydawałoby się, że połączenie gorącego południowego tanga i tradycyjnej muzyki tureckiej, z jej melizmatami, ćwierćtonami, specyficzną modulacją i arabskim brzmieniem nie ma żadnego uzasadnienia. To jak jajecznica z czekoladą – jeden składnik nijak się ma do drugiego. Tymczasem niebo rozjaśniało nad radziejowickim parkiem, gdy wybrzmiała ta niezwykle kunsztowna, egzotycznie brzmiąca, przepiękna kompozycja! Wzniosła ona publiczność na inne poziomy duchowości…  

Nie można również nie wspomnieć o Annie Wandtke, która oczarowała publiczność nie mniej niż sam Lakatos. Była dla niego godną partnerką sceniczną. W improwizowanych fragmentach utworów toczyli pojedynek na skrzypce, dając popis swojej wyobraźni, możliwości technicznych i wrażliwości, przekomarzali się, prowadzili dialog – czasem burzliwy, czasem liryczny. Wandke nie ustępowała mistrzowi nawet na krok. Grała pięknym dźwiękiem, swobodnie, z rozmachem, ukazując swój ognisty temperament. Jej niezwykłą osobowość bez wątpienia ubogaciła wtorkowy koncert.

Tego samego dnia kilka godzin wcześniej w Nowym Domu Sztuki wystąpiło dwoje młodych pianistów, uczniów Janusza Olejniczaka – Kamila Sacharzewska i Jan Jakub Zieliński. Oboje studiują na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Pianistka zagrała Scherzo b-moll Fryderyka Chopina, Pory roku Czajkowskiego i Mephisto Waltz Ferenca Liszta. Z kolei Jan Jakub Zieliński wykonał Suitę Iberia Albeniza Isaaca, Liebestraum Ferenca Liszta oraz Etiudę a-moll, Etiudę Ges-dur i Poloneza As-dur Chopina. Młodzieńcza żywiołowość, niezwykłe emocje, wrażliwość i wyczulenie na detale brzmieniowe sprawiły, że publiczność niezwykle żywo zareagowała na ich występ.

Przed nami czwarty dzień Festiwalu. Środowy wieczór upłynie pod znakiem klasyki. Na instrumentach z epoki zagra grupa Warsaw Harmony. W programie Wesele Figara i Serenada B-dur W. A. Mozarta. Serdecznie zapraszamy!

 

Monika Borkowska